Eternal School RPG

Są tajemnice, które łączą, są jednak i takie, które w wypadku klęski na zawsze - dzielą
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przyznawanie genetyki - Wilkołak

Go down 
AutorWiadomość
Elizabeth Grey
Uczeń
avatar

Liczba postów : 356
Age : 25
Skąd : Tucson - Arizona
Registration date : 05/03/2009

Legitymacja
Wiek: 16
Klasa: III
Życie:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Nie Mar 08, 2009 8:25 pm

Jeśli spełniasz podane wymagania, napisz swoją historię, historie stania się wilkołakiem, może to byc dziedziczne. Historia powinnabyć długa i bezbłędna. Administrator może odrzucić twoją pracę.

_________________
.



Miłość jest jak cień człowieka
kiedy ją gonisz ucieka
kiedy uciekasz — to goni

Tajne stowarzyszenie szurniętych romantyczek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://eternalschool.vampire-legend.com
Allen White
Uczeń


Liczba postów : 2
Registration date : 14/03/2009

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Sob Mar 14, 2009 5:39 pm

Więc..
Allen urodził się jako Wilkołak.
Jego Matka poznała Ojca podczas Polowania.. Gdy znalazła go Poranionego i w stanie krytycznym..
Byli sobie przeznaczeni..
Po paru Miesiącach wzieli Ślub.. Byli ze sobą pare miesięcy/Lat..
Aż W końcu musieli zpłodzić kogoś..
No i tak Powstał Allen Very Happy :Evil:
Rodzinka na poczatku nie chciała mu powiedziec że jest Wilkołakiem..
Czekali aż troche podrośnie..
Wiedzieli że jest on inny niż reszta Plemienia..
Był Typem samotnika... Często w jego towarzystwie były Wilki..
No aż nadszedł ten czas..
Allen dowiedział się o istnieniu Wilkołaków i Wampirów , bardzo to nim wstrząsneło...
Od tamtego czasu stał się podejrzliwy do wszystkich .. Nie rozmawiał prawie z nikim..
W końcu Też musiał się przemienić.. Chodź sprawiało mu to wielki ból chłopak zmienił się w Wilkołaka. I ruszył z rodzicami na polowanie chodź nie w pełni kontrolował swoją wilkołacza Forme.. Mówiąc był bardzo niebezpieczny dla wszystkich.. Nie mógł opanować się zabijał każde zwierze jakie napotkał..
Ciągle Biegł na dwóch łapach zamiast na czterech... Wszyscy się z niego śmiali..
***
Od tamtej pory zamienia się w Wilkołaka przy niebezpiecznych sytułacjach.. I kiedy chciał by Kogoś uratować..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Grey
Uczeń
avatar

Liczba postów : 356
Age : 25
Skąd : Tucson - Arizona
Registration date : 05/03/2009

Legitymacja
Wiek: 16
Klasa: III
Życie:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Sob Mar 14, 2009 5:53 pm

Trochę nienormalnie napisane .... no ale dobra.

_________________
.



Miłość jest jak cień człowieka
kiedy ją gonisz ucieka
kiedy uciekasz — to goni

Tajne stowarzyszenie szurniętych romantyczek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://eternalschool.vampire-legend.com
Lilith Rivier
Uczeń
Wilkołak
avatar

Liczba postów : 30
Age : 25
Registration date : 24/03/2009

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Pon Mar 30, 2009 5:53 pm

A więc zaczynamy Wink
Lilith urodziła się jako wilkołak. I to jest pewne jak to, że następnego dnia wzejdzie słońce, a pies szczeka.
Pewnego deszczowego dnia ktoś zapukał do gmachu sierocińca. Było to głośne i stanowcze pukanie.
Młoda kobieta, która miała swój dyżur otworzyła drzwi i rozejrzała się dookoła, gdyż nikogo nie zauważyła.
Zmarszczyła brwi i usłyszała ciche kwilenie. Zaskoczona skierowała wzrok ku dołowi. Zaczerpnęła głośno powietrze w płuca. Na betonowych schodkach, opatulone w kocyki leżało małe dziecko. Miało miedzianą cerę i czarne niczym heban włosy, a jasne oczęta spoczywały na kobiecie.
-Maleństwo, kto cię tak zostawił?- Zapytała podnosząc maleństwo z ziemi i tuląc do siebie.
Od tamtego czasu Lil wychowywała się w domu dziecka razem z innymi dziećmi. Zdarzało się, że ktoś odchodził adoptowany do nowej rodziny, a czasem ktoś wracał i pojawiał się ktoś nowy.
Dziewczyna zawsze trzymała się nieco na uboczu, żyjąca własnym światem wilków, które śniły się dziewczynie co nocy.
Prawdą też było, że zwierzęta i dzieci ją ubóstwiały,chociaż była taka cicha,ale zwłaszcza wilki, które odwiedzała w rezerwacie, do którego chodziły dzieci co tydzień...
Pewnego dnia w sierocińcu pojawiła się kobieta w wieku ok 28 lat, Lilith miała wtedy 8 lat. Chciała ją adoptować.
Dlaczego? Nigdy nie była pewna, przecież zawsze była cicha i raczej apatyczna, więc kto mógł pragnąć jej towarzystwa? Ale okazało się, że pragnął. Kobieta miała podobną do jej cerę, ale za to ciemne niczym węgiel oczy i ciepły uśmiech. Lil pokochała ją od samego początku. Wydała jej się taka ciepła i pełna miłości.
Szczęście dziewczyny jednak nie trwało wiecznie...
Jakieś pięć lat od adoptowania i trzy od urodzenia się Katriny, jej młodszej siostry, stało się coś dziwnego.
Ostatnimi czasy czuła się źle. Gorączkowała, miała zawroty głowy. ale nie chciała iść do lekarza. Nie lubiła lekarzy, zawsze towarzyszył im zapach choroby.
Lilith po wyjątkowo bolesnych dolegliwościach wyszła na dwór do pobliskiego lasku by się przewietrzyć. Było jej gorąco, zroszona była potem i miała nadwrażliwy węch. Zatrzymała się chcąc odpocząć. Zgięła się w pół pod paroksyzmem bólu.
Ból był nie do zniesienia!
Zaczęło się coś z nią dziać, trzęsły się jej dłonie a gorączka wzrosła. Nie pamiętała za dobrze co było potem, ale nie była w swoim ciele!
Była w ciele wilka!
Miała ponad dwa metry w kłębie i soczyście czarną sierść.
Ogarnęło ją przerażenie, nie wiedziała co robić. Zaczęła wariować i biegać po całym lesie.
Tak bardzo się bała, bała się tego kim jest i tego co się dzieje.
Nie miała pojęcia ile się miotała po lesie, ale gdy w końcu się uspokoiła po nie długim czasie z powrotem była sobą... Upewniła się, że ma wszystkie palce u rąk i nóg czy skóry nie pokrywa sierść. Niczego nie zauważyła... Ale miała problem... Była naga...
Jej ubranie rozerwało się na strzępy przy przemianie. Co miała robić? Ze zdumieniem zauważyła, że nie jest jej jednak zimno, że chłód zimowego poranka jej nie przeszkadza. Lecz musiała znaleźć jakieś ubranie, no bo jak? Miała wrócić do domu naga? I co by powiedziała?
Trzymając się cienia lasu i cienia nocy, a dokładnie późnego wieczora, zaczęła poszukiwania ubrań. Trwało trochę nim zawędrowała na koniec dzielnicy mieszkalnej i zabrała ubranie wiszące na sznurku. Było wilgotne, ale temperatura ciała szybko je wysuszyła.
Spostrzegła, że ruchy miała płynniejsze, a długi marsz nie męczył ją, co dziwniejsze była szybsza. A słuch i wzrok? Ostrzejszy, bardziej rozwinięty. Słyszała najcichszy szelest poruszających się nocnych stworzeń, widziała wyraźnie zarys każdego drzewa, roślinki.
Musiała się z tym oswoić.
Tylko nadal dręczyło ją pytanie: Kim się stała?
Była dziesiąta, gdy dotarła do domu. Nikt nie wiedział, że wyszła z domu. Spojrzała przez okno i ujrzała jej matkę leżącą na kanapie i oglądającą jakiś film. słyszała dobiegające przytłumione krzyki z telewizora.
Nie mogła tak wejść, gdyż salon znajdował się zaraz przy wejściu. Obeszła dom i znalazła się na podwórku. Kroki miała ciche.
Wdrapała się bez najmniejszego trudu na balkonik w jej pokoju i weszła przez uchylone drzwi. Zawsze miała uchylone drzwi bo lubiła świeże powietrze, a gdy była zamknięta czuła się jak w klatce.
Przebrała się w swoje ubrania, w piżamę i legła do łóżka. ale nie zmrużyła oka... Zastanawiała się kim jest i jak zwykle kim byli jej rodzice.
Mijały lata, a Lil nie wyjawiła nikomu swojego sekretu. Kto by jej uwierzył? Ciągle uważa, że jest sama. W końcu przeprowadziły się do nowego kraju... Obcego...Tu mogła zacząć wszystko od nowa.
Tylko co z jej mrocznym dziedzictwem?


Ostatnio zmieniony przez Lilith Rivier dnia Czw Kwi 02, 2009 3:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Moria
Uczeń
Wampir
avatar

Liczba postów : 230
Registration date : 27/03/2009

Legitymacja
Wiek: 16 (336 lat)
Klasa: II
Życie:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Pon Mar 30, 2009 6:50 pm

Allena i tak usuwam, on mi napisał że poprawi to ale żebym go dodała, o ile ty nie poprawisz to cie nie dodam.
Za krótkie...
Pozatym żeby być Wilkołakiem muisz być z rezerwatu i miećprzynajmniej połowę indiańskiej krwi...

_________________
...


Ogień i Lód
Jedni mówią, że świat zniszczy ogień.
Inni, że lód.
Iż poznałam pożądania srogie,
Jestem z tymi, którzy mówią: ogień.

Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł,
Myślę, że wiem o nienawiści
Dość, by rzec: równie dobry lód
Jest, by niszczyć,
I jest go w bród.


TSSR - Boska Romantyczka

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith Rivier
Uczeń
Wilkołak
avatar

Liczba postów : 30
Age : 25
Registration date : 24/03/2009

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Wto Mar 31, 2009 2:28 pm

Tak wiem i ona jest w pełni indianką, została oddana do sierocińca gdy miała jakiś miesiąc, nie zna rodziców, ale jest indianskiej krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasza Kowaliow
Uczeń
Wilkołak
avatar

Liczba postów : 18
Age : 26
Skąd : Brzeg
Registration date : 31/03/2009

Legitymacja
Wiek: 17
Klasa: III
Życie:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Wto Mar 31, 2009 5:41 pm

13.05.1988 rok. Ranek, las
Godzina 4.30 nad ranem. Księżyc chociaż nadal w pełni chował się za horyzontem. Wysoka, zgrabna kobieta spacerowała po lesie. Nie mogła spać, toteż wybrała się na spacer by nie siedzieć w domu. Usiadła pod jednym z drzew. Wzięła głęboki oddech rozkoszując się czystym powietrzem.
Po nie długim czasie postanowiła wrócić . Idąc przez las potknęła się o kamień. Nieprzyjemny dreszcz a potem straszny ból przeszył jej kruche ciało. Widocznie skręciła nogę. Krzyczała lecz nikogo nie było w pobliżu. Jednak po chwili usłyszała szelest w krzakach. Zawołała czy mógłby jej ten ktoś pomóc, ból był nieznośny. Zza zarośli wyszedł masywnej postury i o groźnym wyglądzie wilkołak.
- Ratuuunku ! - krzyczała Jeniffer, bo uciec nie mogła, ale próbowała się chociaż doczołgać do kija lub dużego kamienia. Na próżno. Wilkołak był szybszy. Złapał brunetkę i przełożył na plecy, tak, że jej tułów od połowy 'wisiał' na jego grzbiecie. Doszedł z nią do pobliskiego jeziora. Położył ją na piaskowym brzegu i nie odrywał od niej groźnego wzroku. Kobieta miała ciche nadzieje, że Wilkołak nie zje jej na poranne śniadanie. Spojrzała w niebo. Księżyc bledniał za to nieboskłony robiły się co raz jaśniejsze. Przestała się już bać, coś jej mówiło, że bestia nie ma złych zamiarów wobec niej,
Minęła chwila, wilkołak przypatrywał się to niebu to Jeniffer. W końcu na horyzoncie pojawiło się słońce, a księżyc znikł kompletnie z nieba. Bestia zaczął się dziwnie zachowywać - przemieniała się w człowieka. Po chwili zamiast groźnego zwierzęcia stał wysoki, przystojny mężczyzna. Kobieta była zaskoczona, mile zaskoczona. Po chwili ciszy wreszcie wykrztusiła coś z siebie.
- Dziękuję - Nie skupiała się nawet na sinej nodze, lecz na całokształcie mężczyzny,
- Cała przyjemność po mojej stronie - odpowiedział z uśmiechem i spojrzał w oczy brunetki - Przepraszam, jeżeli Cię przestraszyłem, ale nie mógłbym Cię tam zostawić. Rozumiesz ? - mruknął nieco speszony i zawstydzony. Mężczyzna miał urodę Indiana. Czarne, dłuższe włosy zwisały mu swobodnie na ramiona. Śniada skóra idealnie komponowała z czekoladowymi oczami.
- Rozumiem - kiwała głową z aprobatą, a z jej twarzy nie znikał uśmiech. - Jestem Jeniffer Kowaliow - podała mu rękę w typowym dla niej geście. Noga przestała nawet już ją boleć.
- David Wilson. Miło mi - uścisnął ciepłą dłoń brunetki.
Siedzieli tak aż do południa, rozmawiając o tym i o niczym. Ten piękny poranek zmienił na zawsze ich życie i połączył w nierozerwalny węzeł miłości. Nic nie mogło stanąć im na drodze. Nawet odmienność ras...

12.02.1992 rok. Szpital
Był mroźny lutowy dzień. Za oknem kliniki św. Pawła sypał śnieg niczym biała manna. Tak - to dzisiaj narodziła się maleńka córeczka - Sasza - Córka Jeniffer i Davida Katrin’ów. Na środku pustej, białej sali stało łóżko, a na nim leżała kobieta z maleńkim dzieckiem w rękach. Po chwili do pomieszczenia wszedł mężczyzna a w dłoni trzymał bukiet wspaniałych kwiatów.
- Witaj - powiedział szeptem,by nie zbudzić małej. Podszedł do ukochanej i pocałował ją.
- Witaj, dziękuję za kwiaty - mruknęła w odpowiedzi do męża i odwzajemniła pocałunek.
- Jak tam nasza maleńka córeczka ? - zapytał gdy już wsadził kwiaty do wazonu, następnie usiadł na pobliskim krzesełku i wpatrywał się w swoje dwie miłostki.
- Wspaniale - odparła szeptem Jennifer bawiąc się z małą.
- Kochanie... - powiedział spokojnym, opanowanym tonem - Wiesz, że nasze dziecko nie będzie takie jak inne dzieci...Będzie... właśnie inne ? - odpowiedział zakrywając twarz w dłoniach. Umysł przyćmił natrętny nawał niezrozumiałych myśli, a świadomość uciekła w najdalszy kąt jego pamięci. Karcił się w myślach, że to wszystko przez niego, że jego córka nie będzie szczęśliwa. Ale tak bardzo je kochał, nie mógłby bez nich żyć. Były teraz jego całym sercem, całym światem.
- Wiem... Wytłumaczymy jej to jak podrośnie. - spojrzała w stronę Davida po czym przeniosła wzrok na dziecko - Co nie maleńka ? - mruknęła i pocałowała małą z lubością w czoło. Była taka piękna. Miała ciemne włoski. Niczym księżniczka, niczym porcelanowa lalka…



06.06.2003 rok. Wheaton, rezerwat
A więc i Sasza dostąpiła tego zaszczytu i została wilkołakiem. Była nim właściwie od urodzenia, a nawet jeszcze przed urodzeniem. Geny to geny i nie da się nic z tym zrobić. Zanim perfekcyjnie opanowała sztukę zmiany swojego wyglądu minęło trochę czasu. Ojciec uczył ją opanowywać gniew i zmieniać się w bestie tak by w przyszłości nie miała z tym problemu. Pewnego dnia poszli na dłuższą 'wycieczkę' w okolicach rezerwatu - las, jezioro - to co lubili najbardziej - spokój. Mijały dni, było pięknie - tak rodzinnie. Łowili ryby, kąpali się, piekli kiełbaski. Tej nocy chcieli wypuścić się do lasu. Nie chcąc zrobić swojej rodzinie krzywdy David wziął córke i zabrał ją głęboko do lasu. Serce Saszy zatopiło się w przerażająco szaleńczym rytmie, marząc o ucieczce z ciasnej, niewygodnej klatki, jaką stanowiła jej pierś. Czekoladowe tęczówki nadal tkwiły pod delikatną ścianą powiek, trwały w zamknięciu przed teraźniejszością i porywały ze sobą ostatki wiary, o którą ona tak zaciekle walczyła. Po chwili zamiast ludzi stały tam bestie. Niszczyły wszystko na swojej drodze... Z biegiem czasu pokochała mężczynę lecz bez wzajemności. Granica pomiędzy ich światami uwypuklała się coraz bardziej, uniemożliwiała przejście, hamując każdy krok. Zapomniała o srogiej rzeczywistości i zatopiła się w słodkiej miłości, nie zważając na niespodzianki zgotowanej przez nieobliczalną egzystencję, by powspominać chwile, których obraz zaciera się w pamięci. Wiernie czekała, mimo że los wydreptał dla niej nowy szlak. Życie bywa zaskakujące, nieprzewidywalne, a człowiek musi być przygotowany na każdy drastyczny skok wykonany przez los...


Uprzejmie proszę o pozytywne rozpatrzenie mojego podania o genetykę Wilkołaka.
Z poważaniem, Sasza Kowaliow.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Moria
Uczeń
Wampir
avatar

Liczba postów : 230
Registration date : 27/03/2009

Legitymacja
Wiek: 16 (336 lat)
Klasa: II
Życie:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Wto Mar 31, 2009 5:41 pm

Dobrze jak poprawisz, zrobisz ładnie,
To cię przyjmę.

____


Sasza, przyjęte.

_________________
...


Ogień i Lód
Jedni mówią, że świat zniszczy ogień.
Inni, że lód.
Iż poznałam pożądania srogie,
Jestem z tymi, którzy mówią: ogień.

Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł,
Myślę, że wiem o nienawiści
Dość, by rzec: równie dobry lód
Jest, by niszczyć,
I jest go w bród.


TSSR - Boska Romantyczka

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith Rivier
Uczeń
Wilkołak
avatar

Liczba postów : 30
Age : 25
Registration date : 24/03/2009

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Czw Kwi 09, 2009 6:02 pm

Poprawiłam kartę Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Moria
Uczeń
Wampir
avatar

Liczba postów : 230
Registration date : 27/03/2009

Legitymacja
Wiek: 16 (336 lat)
Klasa: II
Życie:
100/100  (100/100)

PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   Czw Kwi 23, 2009 10:23 am

Łuh nawet czytać mi się nei chce Very Happy
Akcept.

_________________
...


Ogień i Lód
Jedni mówią, że świat zniszczy ogień.
Inni, że lód.
Iż poznałam pożądania srogie,
Jestem z tymi, którzy mówią: ogień.

Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł,
Myślę, że wiem o nienawiści
Dość, by rzec: równie dobry lód
Jest, by niszczyć,
I jest go w bród.


TSSR - Boska Romantyczka

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przyznawanie genetyki - Wilkołak   

Powrót do góry Go down
 
Przyznawanie genetyki - Wilkołak
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Iwan - łowca wilkołaków.
» Biuro kontroli wilkołaków
» WILKOŁAK - ISTOTA MAGICZNA

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Eternal School RPG :: Administracja :: Dział Postaci :: Genetyki-
Skocz do: